Grind/r. Sztuka Piotra Trojana oparta na zapisie spotkań z aplikacji randkowej. TR Warszawa

"Grind/r" sztuka Piotra Trojana. TR Warszawa  2016-01-17

Grind/r to najnowsza sztuka Piotra Trojana, która została oparta na zapisie kilkunastu autentycznych spotkań, zaaranżowanych za pomocą aplikacji randkowej dla gejów Grindr. Projekt pokazuje drugą, ukrytą stronę życia metropolii, a jednocześnie analizuje fenomen seksu w epoce cyfrowej. Znalezienie odpowiedniego partnera lub partnerki niegdyś wymagało wielu starań i czasu, dzisiaj trwa tyle, ile kliknięcie na ekranie smartfona. Jaki wpływ na relacje seksualne między ludźmi mają nowe technologie? W jaki sposób aplikacje randkowe zmieniają obyczajowość? Czy Grindr to rzeczywiście miejsce, gdzie marzenia się spełniają?

 

"Grind/r" sztuka Piotra Trojana. TR Warszawa
„Grind/r” sztuka Piotra Trojana. TR Warszawa

2016-01-17-22-19-03~2

"Grind/r" sztuka Piotra Trojana. TR Warszawa   2016-01-17

"Grind/r" reż. Piotr Trojan. Zdjęcia TR Warszawa  2016-01-17

"Grind/r" reż. Piotr Trojan. Zdjęcia TR Warszawa   2016-01-17

Fragment tekstu spektaklu Grind/r w Teatrze TR Warszawa:

 

Grindr to raj / gra w spełnianie marzeń. / masz małą ikonkę ze swoim zdjęciem / opis czego szukasz / pisz co chcesz / wszyscy tu i tak w jednym celu / Grasz / pokonujesz kolejne etapy / czasem trafiasz na przeszkody / atakował cie wirus / ale wygrałeś / tym razem organizm się wybronił / przechodzisz do kolejnego etapu / a potrzeby twe coraz większe / nie wiem jakie jest zakończenie / bo nie skończyłem jeszcze tej zabawy / ale jestem na wysokim poziomie / ja jestem już ekspertem

 RECENZJE

Tak że, drogie pedały i pedersatki, odłóżcie ajfąny i idźcie do teatru pisze Mike Urbaniak, GAZETA WYBORCZA – w dodatku WYSOKIE OBCASY.

Czy Grindr to sposób na spędzanie całego życia? Czy nadchodzi moment, w którym aplikację zastępuje prawdziwa, międzyludzka relacja oparta na uczuciach a nie na seksie? Czy raz poddając się tej pozornej wolności i władzy wyboru, można od niej uciec? Tak ujmuje w kilku słowach rzecz o Grindr Agnieszka Górnicka, TEATR DLA WAS.

"Grind/r" reż. Piotr Trojan. TR Warszawa   2016-01-17

Grind/r: Seks w epoce cyfrowej

Wywiad z autorem sztuki Grind/r, który ukazał się na łamach Newsweeka w lipcu 2015 r.

Grindr jest najbardziej popularną na świecie aplikacją dla gejów. Za jej pomocą mogą lokalizować chętnych na randkę w swojej okolicy.

Newsweek: Idąc na spotkanie, wiedziałeś, że będzie seks?

Piotr Trojan: Większość umawiających się przez Grindra zdaje sobie sprawę, że nie idzie tylko na randkę. Aplikacja służy do spotykania się przede wszystkim w jednym celu. Wymieniając wiadomości zaznaczasz, na co jesteś gotowy i unikasz niespodzianek. Ale można – tak jak ja – dopiero później zorientować się, jak to działa. Kiedy sam umówiłem się pierwszy raz, szedłem na randkę, nie byłem gotowy na seks. Wyszło jak wyszło.

reżyser Piotr Trojan. "Grindr" TR Warszawa
reżyser Piotr Trojan. „Grindr” TR Warszawa

Newsweek: Jak wyglądało spotkanie?

Piotr Trojan: Było fatalnie. Pojechałem na Białołękę, liczyłem też na randkę. Wchodzę do mieszkania, w którym nie ma drzwi, tylko dywany porozwieszane w futrynach. W pokoju było dwóch kolesi i pięć komputerów. Na każdym leciało ostre porno. Jeden z nich siedział goły, trzymał się za jaja i popijał browary. Poszedł do kibla i powiedział, że jak wróci, zaczynamy. Drugi też goły, odgrzewał coś w mikrofalówce. Myślałem, że chcą mnie czymś poczęstować, więc mówię, że nie jestem głodny. To była moja naiwność, bo on podgrzewał żel do fistingu. Kiedy zaczęli się do mnie dobierać, zdjęli mi buty, wiedziałem, że coś muszę zrobić. Jestem aktorem, więc zacząłem grać omdlenie. „Zaraz ci przejdzie, ale najpierw cię przelecimy” usłyszałem, po czym po prostu stamtąd wybiegłem. Krzyczeli, że mnie znajdą, bo Warszawa jest mała.

Newsweek: Mało romantyczne spotkanie.

Piotr Trojan: Miłości raczej nie znalazłem. Zrobiłem sobie po tym dużą przerwę, ale po jakimś czasie spróbowałem jeszcze raz. Wiedziałem, że nie będzie to proste, żeby kogoś znaleźć, a podświadomie liczyłem, że poznam fajnego faceta. Spotkałem sporo sensownych, inteligentnych mężczyzn, lekarzy, prawników, artystów i z niektórymi romansowałem dłużej.

"Grind/r" asystent  reż.  Jan Dravnel. TR Warszawa
„Grind/r” asystent reż. Jan Dravnel. TR Warszawa

Newsweek: Czyli udało się mieć też randki?

Piotr Trojan: Czasem naprawdę bywało miło, poznawałem ich domy, częstowali mnie alkoholem, jedzeniem, dużo gadaliśmy. Ale zdarzało się i tak, że od razu przechodziliśmy do rzeczy, bez rozmowy, wchodziłem i ściągałem gacie. Najdziwniejsza sytuacja to ta, gdy liczyłem na spotkanie z super kolesiem, perwerem, myślałem, że spróbuję czegoś nowego, a otwierał mi drzwi jakiś przeciętniak w kapciach, częstował powidłem od mamy, sadzał na wersalce, nad którą wisiał portret Matki Boskiej. Ale ciągłe byłem tymi spotkaniami zafascynowany, chciałem znać fantazje tych ludzi, wiedzieć, co lubią, o czym marzą.

Newsweek: Nie przerażało Cię to, co zobaczyłeś?

Piotr Trojan: Nie, bo wiedziałem, że to są normalni, często bardzo dobrze wykształceni kolesie, mają swoje mieszkania, dobre prace. Lubili czasem kogoś podduszać, wsadzać w tyłek ogon albo poniżać. A spotykałem też i dresiarzy, którzy chcieli kogoś bardzo poznać, a w środowisku musieli się ukrywać.

Newsweek: Chciałeś ten świat pokazać innym?

Piotr Trojan: To nie było tak, że miałem od początku plan. Po jakimś czasie uznałem, że warto o tym mówić. Z jednej strony ludzie umawiają się ze sobą na seks, jak na wino, z drugiej te spotkania bardzo dużo im dają i zbliżają do siebie.

Newsweek: Odsłaniasz wiele, czułeś, że ryzykujesz?

Piotr Trojan: Ryzykowałem totalnie, bo wystawiając spektakl postronni ludzie dowiedzieli się o Grindrze i o mnie, zdradziłem wiele rzeczy. Najbardziej bałem się, że będę teraz obrywał na ulicy. Dostaję już i pogróżki, i żale. Ale nie żałuję.

Newsweek: Zarzucano Ci, że kogoś wykorzystałeś?

Piotr Trojan: Spotkałem się z krytyką, że nie powinienem o tym mówić. Ale prawda jest taka, że to nie było zaplanowane działanie. Spisywanie tych historii było dla mnie formą terapii, odreagowania i nie robiłem tego w czasie spotkań, nigdy nikogo nie nagrywałem. Dopiero po jakimś czasie stwierdziłem, że warto opisać te niesamowite spotkania, dialogi napisałem z pamięci. Niestety niektórzy bohaterowie mają poczucie, że ludzie w teatrze się z nich śmieją.

Newsweek: W teatrze ktoś się śmiał?

Piotr Trojan: Ludzie się śmiali się, bo tekst sam w sobie jest zabawny. Ale chyba bardziej szokuje niż śmieszy. Próbowałem z tych spotkań wyłapać też to, co normalne w ich życiu. To nie jest spektakl o seksie ani o freekach. Chociaż scena z grupówką może nie wszystkim się podobać. W czasie spektaklu w TR przez internet łączymy się na żywo z facetami z całego świata. Siedzimy w samych majtkach i ci faceci różnie reagują: jedni się wyłączają, inni są nudni, a jeszcze inni sami grzebią sobie w majtkach.

Co do śmiechu, zależało mi na tym, żeby ci, którzy przyjadą do teatru mercedesami nie wyszli z niego ulgą „jak dobrze, że to nie nasze życie”. Chciałem podejść do chłopaków z szacunkiem, bo oni mówili o swoich największych miłościach, potrafili przejmująco opowiadać o stracie i samotności.

 Obsada "Grind/r" Ewa Szykulska. TR Warszawa
Obsada „Grind/r” Ewa Szykulska. TR Warszawa
"Grind/r" Obsada Sebastian Pawlak. TR Warszawa
„Grind/r” Obsada Sebastian Pawlak. TR Warszawa

Newsweek: To druga strona Grindra?

Piotr Trojan: Umawiają się ze sobą dorośli ludzie, z pełną świadomością, bez robienia sobie krzywdy. Ale większość z tych chłopaków kogoś szuka, po cichu marzy, żeby z nimi zostać, pobyć dłużej albo razem zasnąć. Raz spotykam się z kolesiem, który na Grindrze ma super fotę. Widzimy się, a on okazuje się gruby. Zostałem, ale zaznaczyłem, że nie będę z nim spał. Leżeliśmy jak dwie kłody, rano się zmyłem. Kiedy siedziałem już na przystanku, dostałem smsa: mogłeś mnie chociaż w nocy przytulić.

Newsweek: Grindr jest w Polsce popularny?

Piotr Trojan: Jeszcze nie tak, ja choćby w Tel Awiwie, gdzie aplikacja pokazuje ci faceta blok dalej. Ale tam też podejście do seksu jest inne niż w Polsce. Tu jesteśmy spięci, napięci, pozamykani. Chociaż ostatnio dostałem zaproszenie na koński targ, nie skorzystałem, ale wiem, na czym to polega. Grupa wybrańców spotyka się przed północą w umówionym miejscu. Wchodzą klacze, czyli kolesie z workami na głowie, „biały” czyli pasywny, „czerwony” aktywny. Pół godziny później wchodzą ogiery. Pasywni niczego nie widzą, są z nimi jeszcze stajenni, którzy się opiekują klaczą, kiedy np. musi iść siku. A potem w zależności od rodzaju kaptura, wiadomo, czy kolesie chcą z kondomem, czy bez.

Newsweek: Użytkownicy Grindra nie boją się chorób?

Piotr Trojan: Ja jestem totalnym hipochondrykiem i bardzo się boję. Ale jest mnóstwo kolesi HIV plus czy zarażonych czymś innym. Zawsze ich pytam przed spotkaniem, czy są zdrowi. Większość, 99 proc. z nich mówi prawdę, chociaż od razu tłumaczą się, że biorą leki albo że w kondomie będzie bezpieczne. Znam jednak mnóstwo osób, które robię to „bb”, czyli bez.

"Grind/r" sztuka Piotra Trojana. TR Warszawa

"Grind/r" sztuka Piotra Trojana. TR Warszawa

Newsweek: Mówisz skrótami, wytłumacz.

Piotr Trojan: „Tt” to znęcanie się nad jądrami i penisem. „Screc” wąchanie butów, „scat” to kupa (nigdy nie próbowałem), „piss” szczanie, „ff”, czyli fisting. Jest jeszcze „bondage”, czyli podwiązywanie, jeśli ktoś potrafi to zrobić, wychodzi naprawdę fajnie. Do tego można jeszcze zdecydować się na „dog play”, „master-slave” czy „tramping”, czyli chodzenie po kimś butami.

Choć w spektaklu mówię o sobie ekspert, oczywiście nie próbowałem tego wszystkiego i niektóre z tych fetyszy są dla mnie nie do przyjęcia. Raczej wolę słychać i być obserwatorem niż testować wszystko, co można ze sobą zrobić. I nie łudźmy się – te zabawy oczywiście tyczą się też świata heteroseksualnego.

Newsweek: Grindr uzależnia?

Piotr Trojan: Totalnie. Myślę, że dużo osób ma z tym problem. Sam, gdy kogoś poznaję, usuwam aplikację, a jednocześnie mam poczucie, że nie chciałbym być w związku tylko z jedną osobą. Potrzebuję szerszej relacji, bardziej otwartej. Geje nie mają dzieci, nic ich nie trzyma, więc czują swobodę, są bardziej szczerzy ze sobą. Chociaż pewnie mnóstwo osób się nie zgodzi z tym, co mówię.

Newsweek: W spektaklu pokazujesz, że Warszawa ma ciemną stronę.

Piotr Trojan: I to jaką, zupełnie się nie spodziewałem. Pokazujemy taką „instrukcję obsługi Grindra”. Facet mówi, gdzie w Warszawie można się spotkać na seks. W Parku Skaryszewskim wieczorami przy ławkach, nad Wisłą przy „gej plaży” albo na górze z Złotych Tarasach w kiblach, bo mają nisko podwieszone drzwi.

Newsweek: Gdzie tu miejsce na miłość?

Piotr Trojan: Z Grindrem jest trochę jak z grą komputerową. Masz chłopaczka, linię życia na czerwono, bo zawsze możesz coś załapać po drodze, i sobie wędrujesz. Przechodzisz kolejne etapy, idziesz coraz dalej, masz coraz większe potrzeby. Ja sam mówię w spektaklu, że nie lubię już mężczyzn, że nie mogę na nich patrzeć. Ale tak, ciągle chodzi o miłość.

 

KONKURS

Spektakl bierze udział w 22. Ogólnopolskim Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej.

Ogólnopolski Konkurs na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej ma na celu nagradzanie najciekawszych poszukiwań repertuarowych w polskim teatrze, wspomaganie rodzimej dramaturgii w jej scenicznych realizacjach oraz popularyzację polskiego dramatu współczesnego. Konkurs organizowany jest przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego w Warszawie.

 

W I etapie Konkursu spektakle ocenia Komisja Artystyczna w składzie: Jacek Sieradzki (przewodniczący), Ewa Hevelke, Andrzej Lis, Zofia Smolarska, Szymon Spichalski, Izabela Szymańska, Katarzyna Waligóra.

 

 TEREN TR. FINAŁ

 

Przez trzy czerwcowe tygodnie w TR Warszawa będzie można oglądać spektakle najnowszego pokolenia teatralnych twórców, uczestników programu Teren TR. Przez cały sezon autorki i autorzy wybrani w konkursie rozwijali swoje oryginalne projekty teatralne. W końcowym etapie dołączyli do nich zaproszeni twórcy: reżyserzy, scenografowie, choreografowie, artyści wideo, muzycy i aktorzy. W efekcie powstało pięć premierowych przedstawień, które przynoszą nowe spojrzenie na teatr i na rzeczywistość drugiej dekady XX wieku.

Co je łączy? Temat tożsamości i potrzeba indywidualizmu. Jak przetrwać w rzeczywistości, w której zatarły się granice między światem wirtualnym i realnym? Jak zbudować siebie ze sprzecznych narracji, które świat ma na nasz temat? W jaki sposób wybory poprzednich pokoleń determinują życie nowych generacji? Kim są użytkownicy aplikacji randkowych i czego szukają w sieci? Czego chcą dzieci kryzysu, a czego pokolenie ich rodziców, ojców i matek transformacji?

Odpowiedzi na te pytania nie ma w Wikipedii, ale możesz je znaleźć w teatrze. Zapraszamy.

 

Tinder –  aplikacja dla heterooptycznych osób

Istnieje również Tinder –  aplikacja dla heterooptycznych osób, która już w wielu krajach jest bardzo mocno rozpowszechnioną. Tinder – to mobilny portal randkowy korzystający z technologii lokalizacji. Tinder dostępny jest na systemach operacyjnych takich jak Apple iOS oraz Android.

Historia aplikacji  Tinder

Tinder został uruchomiony w sierpniu 2012 r. przez Joe Munoza, Seana Rada, Whitney’a Wolfe, Chrisa Gulczynskiego oraz Jonathana Badeena[1]. Aplikacja początkowo działała na uczelniach, pierwszą była Southern Methodist University.

Funkcje Tindera

Aplikacja ta korzysta z profilu na Facebooku i zbiera z niego podstawowe informacje takie jak: zainteresowania, zdjęcia i wspólnych znajomych, a na podstawie lokalizacji określa położenie geograficzne. Tinder pozwala użytkownikom ustalić w jakiej odległości mają znajdować się potencjalni kandydaci oraz granice ich wieku. Za pomocą dwóch przycisków anonimowo możemy pominąć bądź polubić profile użytkowników. Jeśli osoba ta odwzajemni zainteresowanie można porozmawiać z nią na czacie lub wysłać jej zdjęcie.

Tinder jest dostępny w 24 językach. Obecnie, Australia, Dania, Wielka Brytania, Irlandia i Nowa Zelandia są w czołówce miesięcznych, tygodniowych i dziennych użytkowników Tindera.

Txt via trwarszawa.pl/spektakle/grindr/ oraz Newsweek.pl i Wikipedia 

 

TWÓRCY SPEKTAKLU GRINDR 

Piotr Trojan tekst i reżyseria

Michał Pabian dramaturgia

Dominika Olszowy scenografia i kostiumy

Aleksandr Prowaliński scenografia i reżyseria świateł

Patrycja Płanik wideo

Tomasz Bazan choreografia

Marcin Janus muzyka

Jan Dravnel asystent reżysera

Premiera miała miejsce: 2 października 2015

Teatr TR Warszawa

ul. Marszałkowska 8

Czas: 1 godz. 30 min.

 

 

Testerzy Imprez polecają!

 

"Grind/r" sztuka Piotra Trojana. TR Warszawa  2016-01-17