Umarł Król, niech żyje Król. Ambitny elektroniczny pop artysty wybrzmi na premierowym koncercie w Bytomiu. Błażej Król to wokalista i gitarzysta duetu UL/KR.

Umarł Król, niech żyje Król. Ambitny elektroniczny pop artysty wybrzmi na premierowym koncercie w Bytomiu. Błażej Król to wokalista i gitarzysta duetu UL/KR.

O zespole, który tworzy z Maurycym Kiebzakiem-Gorskim napisano w ostatnich dwóch latach właściwie wszystko. Najbardziej spektakularny debiut ostatnich lat. Debiut z 2012 roku uznany został za płytę roku przez większość branżowych rankingów i blogosferę.
W 2013 zespół wydał „Ament”, przejechał Polskę wzdłuż i wszerz, zaliczając przy tym najważniejsze festiwale, znów narobił zamieszania w podsumowaniach i… postanowił zamrozić działalność.

W styczniu 2014 światło dzienne ujrzał pierwszy singiel KRÓLA – „Szczenię”, zapowiadający marcową premierę płyty „Nielot.” Koncert w Fantomie będzie jedną z pierwszych okazji do posłuchania nowego materiału na żywo. „Nielot” to tytuł obrazu Krzysztofa Swaryczewskiego, nauczyciela malarstwa i reklamy, który miał zajęcia z Błażejem w liceum plastycznym w Gorzowie Wielkopolskim. Czyżby autentycznie inspiracje czerpał Błażej wprost z życia w mieście swojej młodości? Ostatnio w marcu Król grał na wołściach w gorzowskim MCK i after w klubie MixCooltura. Powrót do korzeni? Bynajmniej.

KRÓL  koncert Bytom  14 kwie 2014 Bartosz Matuszkiewicz dawny ULKR

Błażej Król to jednoosobowy fenomen. Najpierw w duecie UL/KR, a obecnie jednoosobowo sprawia, że termin „piosenka poetycka” przestaje się konotować w głowie polskiego słuchacza ze swetrzastym obciachem. Mieszając w jednym sosie elektronikę, ambient i wątki szeroko pojętego indie, tworzy mieszankę jedyną w swoim rodzaju. (…) Nie wiem jak Państwo, ja kupuję to w całości, a nawet odrobinę się identyfikuję, tak, jak moi rodzice kupowali i identyfikowali się z Grzegorzem Ciechowskim. – Jakub Żulczyk

KRÓL – „Nielot” (2014) Thin Man Records
Śmiało możemy powiedzieć, że oto nastały rządy lirycznego króla melancholii, który w ręce poddanych oddaje wszystko, co drzemie w jego duszy. Błażej Król od kilku lat wyznacza bowiem w polskiej muzyce alternatywnej unikatowy, całkowicie autorski styl. Choć zakończenie lub zawieszenie działalności ogłaszały po kolei wszystkie jego projekty – najpierw Kawałek Kulki, teraz UL/KR – królestwo jego nie przeminęło. Przeciwnie – wydaje się być silniejsze niż kiedykolwiek wcześniej.

UL/KR miało wszystko, czego podświadomie pragnęła polska publiczność – niekwestionowane wyczucie w pisaniu nasyconych melancholią tekstów, mroczny romantyzm i umiejętność łączenia różnych gatunków muzycznych. Zarówno „UL/KR”, jak i „Ament” stanowiły zamkniętą całość, jednocześnie płynnie z siebie wynikając i ze sobą korespondując. Zimna, gęsta elektronika w połączeniu z emocjonalnymi wersami chwytała za gardło i zmuszała słuchacza do większego zaangażowania, by rozgryźć, o czym ten cały Błażej tak naprawdę śpiewa. Aż nagle UL/KR zniknęło z muzycznej mapy Polski, a na jego miejsce pojawił się projekt KRÓL.

KRÓL – „Nielot” (2014) Thin Man Records  cover-290x290

Tak jak obie płyty duetu Król–Kiebzak-Górski były ze sobą nierozerwalnie złączone i trudno byłoby analizować „Ament” bez kontekstu poprzedniego krążka, tak „Nielot” nie jest tworem samoistnym, a następstwem tamtych dwóch dzieł. Najprostszym tego potwierdzeniem jest piosenka „Powoli” z wycofanym, niespiesznym bitem i ambientową otoczką. Tutaj chłód muzyki UL/KR obecny jest najsilniej, przypominając trochę „Po tak cienkim lodzie” czy „Ruiny”, a przede wszystkim „Anonim”. Pulsujący w tle, wyznaczający rytm bit, jak już zostało wspomniane, tutaj odpowiada za introwertyczny klimat, podczas gdy tam budował więcej przestrzeni w kawałkach nasyconych mroczną tęsknotą. Na „Nielocie” jest jej zdecydowanie mniej, mimo że wciąż obecna jest charakterystyczna dla Błażeja melancholia przejawiająca się szczególnie w słodko-gorzkich tekstach.

Większego znaczenia nabiera też wspomniana przestrzeń, wpuszczając do kawałków więcej powietrza i czyniąc je bardziej przystępnymi dla niewprawionego słuchacza, przynajmniej melodycznie. Lirycznie zaś album pełen jest gier słownych, wersów dobrze ze sobą brzmiących, z których czasem trudno od razu wydobyć głębszy sens. Tak jest w przypadku wspomnianego „Powoli”, choć z drugiej strony fraza Powoli wypuszczać powietrze/ czy przebić balon szybkim ukłuciem/ Męczyć w gryzącym swetrze okazuje się zdumiewająco prosta, życiowa.

Król

Właśnie o życiowość u Króla chodzi – dopiero potem przychodzi liryka, a wraz z nią ładunek emocjonalny każdego słuchacza z osobna. Siła twórczości Błażeja, bez względu na to, o którym projekcie mowa, tkwi w całkowitym oddaniu piosenek w ręce odbiorców, zostawienie im pełnego pola do interpretacji. Te mozaiki słowne idealnie uzupełnia muzyka, na „Nielocie” miejscami wyjątkowo popowa, niemalże taneczna. Lekką zmianę stylistyki zapowiada już pierwszy z brzegu kawałek, „A więc teraz” z prostą partią klawiszy, którą mąci electropopowy, przytłumiony bit natychmiast nadający piosence żywy, zalotny rytm. Podobnie dzieje się w „Żarze”. Choć elektroniczne szumy z początku nie zapowiadają szybkiej piosenki, to wejście wysokich tonów gitary i zloopowany bit wprowadzają nagłą energię. Powraca popowe echo, które tym razem nie do końca sprawdza się wobec poetyckiego tekstu i melodia nagle się urywa.

Mimo ciekawej próby „utanecznienia” swojej muzyki, Król wciąż najlepiej sprawdza się w szkicowaniu relacji międzyludzkich melancholią. I tak np. introwertyczne, chłodne, znów ujawniające ambientowe inklinacje „Ćmy”, wraz ze swym gorzkim tekstem, od razu skupiają na sobie uwagę. Podobnie z utworem „Ciepło”, jasno odwołującym się do estetyki UL/KR, gdzie atmosferę wyznaczają gęste partie podrasowanego przesterami basu i niepokojące sample. Również i pod względem lirycznym jest tutaj bardzo ciekawie – Rdzewienie jabłka zaczyna się/ Od pierwszego ugryzienia/ Proszę stań trochę dalej/ Nie potrzeba nam więcej cienia/ Ze stałego w lotny/ Przechodzi twój stan skupienia.

Bezapelacyjnie jednak wszystko kradnie singlowe „Szczenię” wciągające w świat pełen tęsknoty, dusznej zmysłowości i echa rozczarowań. Subtelne partie klawiszy podszyte drżącymi, chłodnymi efektami elektronicznymi determinują atmosferę nieustannego napięcia, którą podsyca potem nonszalancka gitara. Przy refrenie wybuchający gwałtowniejszym rytmem i kolejnymi generowanymi komputerowo pulsami kawałek ostatecznie rozwijają nagle pojawiające się sample, chociaż pointa należy do gitary. Długo w głowie siedzi też tekst z najbardziej dojmującą frazą Ten strach chwyta za kark jak szczenię/ Odbiera senność/ Zabija pożądanie. Tym sposobem Król po raz kolejny udowodnił, że ma niekwestionowany dar wychwytywania brzmienia słów i rozpisywania ich na miejscami koronkowe, melancholijne aranże. Trudno więc zaprzeczyć, że to królestwo melancholii jest jedynym słusznym.
Tekst Wald Loren,  Monika Pomijan / 5kilokultury.pl

 

Tak piszą na stronie krytykapolityczna.pl o tekstach Błażeja:
„…Król potrafi nienachalnie opisać nocne wariactwo (Wczoraj: „Wczoraj bez mrugnięcia dłoń w ogniu trzymana”), towarzyszące mu narkotyki albo miłości, które nie są w stanie przetrwać jednej nocy (Ćmy: „Nie opowiadaj o nas po kolacji / Bo przyjdziemy we śnie ze zgagą i koszmarem”). I choć nie jestem fanem poetyckich metafor czy egzaltacji, rozumiem i akceptuję konwencję…”

Koncert F/KM: KRÓL
Niedziela, 13/04/14 g. 20:00
Jazz Club Fantom – formal venue w mieście Bytom

07 / 04 / 14 ~ Warszawa / Electronic Beats / Palladium
13 / 04 / 14 ~ Bytom / Jazz Club Fantom
21 / 03 / 14 ~ Gorzów Wlkp Miejskie Centrum Kultury / mckgorzow.pl

22 / 03 / 14 ~ Warszawa / Cafe Kulturalna / Cafe Kulturalna / Plac Defilad 1, PKiN

SZCZENIĘ VIDEO:

  • Wojtek

    „…Wskazując na tytuł i wiek autora materiał można odbierać jako refleksje trzydziestolatka, ale starałam się ograniczać interpretacje. Nielot niesie za sobą duży ładunek emocjonalny i każdy słuchacz będzie go rozumiał na swój sposób. Złe emocje stają się oswojone, a to, co pozytywne staje się niepewne i budzi niepokój. Mało jest płyt tak wymagających, poetyckich, subtelnych i jednocześnie szczerych. Nielot może zachwycić od razu, ale wymaga czasu, aby w pełni rozsmakować się w jego dźwiękach tak, aby trafiły tam gdzie powinny. Mam wrażenie, że zarzut grafomaństwa bierze się stąd, że coraz rzadziej słuchamy ambitnych tekstów w rodzimym języku i przez to czasem brzmią one dziwnie. Powtórzę – rzadko zdarza się tak dobra płyta…” za thedecibels.wordpress.com